Posty

Wyświetlam posty z etykietą Dwie Dusze

Dwie Dusze #91

Obraz
'W MGNIENIU OKA' Przez woalkę sennej mgły dobiega do mnie hałas. Znam go i budzi we mnie niepokój. Jakby szczekanie. Szmer. Grzmoty. Podrywam się, gdy uświadamiam sobie, co się dzieje. Błagam, by to rzeczywiście był tylko sen. Gwałtowna pobudka nie daje mi złudzeń. Hana leży na wznak, nie mogąc złapać tchu. Dusi ją, krztusi się własną krwią. Nie jest w stanie się obrócić na brzuch. Dopadam do niej w mgnieniu oka.          - Hana? Hana? – Tylko tyle jestem w stanie powiedzieć. Ale ona nie odpowiada. Jej oddech zamienia się w głuche rzężenie. Nie otwiera oczu, zaciska powieki z całych sił. – HANA!          Nie, to nie może być koniec. Już tak niewiele drogi nam zostało. Chwytam ją za rękę i przyciągam do siebie. Damy radę, już niedaleko, czuję to. Tylko nie wiem, w którą stronę jest to „niedaleko”. Gdzie mam biec? Gdzie ją uratują? A jeśli się nie uda? Nie, Tis, nawet nie dopuszczaj do siebie takiej ...

Dwie Dusze #90

Obraz
'BRAK POWROTU JEST GORSZY NIŻ POWRÓT Z PUSTYMI RĘKAMI' Obudziło mnie drapanie w płucach. Drapanie, nie kłucie. Coś nowego. Nie byłam w stanie złapać oddechu. Metaliczny smak w ustach dał mi znać, że znowu się zaczyna. Znowu to samo. Z jedną różnicą. W końcu nie było mi tak przeraźliwie zimno jak przez ostatnie dni. Albo tygodnie. Zgubiłam rachubę. Musiała mi skoczyć gorączka, czułam jak pieką mnie policzki. Biała gorączka, bo jest niemożliwie jasno tu pod powiekami. Zaczęłam się krztusić krwią, cherlać mocniej niż dotąd. Czułam jak wszystko w moim ciele się napina, walczy, choć już dawno nie ma o co. Nie chciałam otwierać oczu, przeczuwałam... wiedziałam, że to co zobaczę za chwilę będzie ostatnie. Chciałam zapamiętam Tisa spokojnego, silnego, ciemną czuprynę pośród bieli śniegu. Bez mojej krwi na rękach. Bez łez w oczach.          - Hana? Hana? – Już był przy mnie. – Błagam cię, spójrz na mnie.        ...

Dwie Dusze #89

Obraz
'LUDZIE SĄ JAK DRZEWA' Na początku było dobrze. Świadomość tego, że każdy kolejny krok przybliża nas do Zamku i uratuje Hanię, dawała mi siłę, o jaką nigdy bym się nie posądził. Ból nogi jakby przycichł. Liczyło się tylko, by iść do przodu. Potem było gorzej. Coraz częściej potrzebowałem odpoczynku. Milczenie, jakie nastało między mną a Haną, było dobijające. Jakbym się dusił lub topił. To wszystko ciążyło mi na sercu.          Zatrzymaliśmy po raz kolejny. Nie wiedziałem już, czy jest dzień, czy noc, ile dni upłynęło ani ile przeszliśmy. Wszystko się zlało. Posadziłem ją pod drzewem, a sam, wycieńczony, położyłem się na śniegu. Hana zaczęła kaszleć. Znowu. Od jakiegoś czasu zdarzały jej się takie napady. Za chwilę przechodziły, ale ją to za każdym razem bardzo męczyło. Jak wszystko. - Mam dość. Po prostu mnie posadź pod jakimś drzewem i idź dalej sam. To nie ma już sensu. Każdy oddech kosztuje mnie tyle wysiłku, co obiegnięcie Zamku doo...

Dwie Dusze #88

Obraz
'OBOJE' Postanowiłem dać Hanie pospać do rana, była wyczerpana. Choroba coraz bardziej dawała jej się we znaki. Leżąc koło niej, wspominałem nasze pierwsze spotkanie. Wydawała mi się być wtedy dzieckiem. Niską, przestraszoną dziewczynką. Od razu zacząłem traktować ją z góry. W końcu byłem jej nauczycielem. Ilu rzeczy wtedy nie dostrzegłem... Jej inteligencji, uroku, humoru... nie dostrzegałem w niej Hany, człowieka. Była tylko uczennicą, pustym naczyniem, w które miałem wlać eliksir wiedzy, po czym spić piankę sukcesu. A to przecież od początku była Hana. Moja Hana. Nieostrożna, impulsywna, bardzo emocjonalna, śliczna, ciekawska czarodziejka. Zasnąłem.          Gdy się obudziłem, ona siedziała, gapiąc się pustym wzrokiem w przestrzeń przed sobą. Lekko się uśmiechała. Ale był to bardzo smutny uśmiech. Spod bandaża ściekała jej krew, policzki się zapadły, a skóra poszarzała. Niegdyś malinowe usta zbledły i popękały. Cienie pod oczami posta...

Dwie Dusze #86

Obraz
"SKOCZ!" - Nie wiem tego. Wiem jedynie jak pomóc w tym, by nie doszło do jej śmierci. - MÓW! – Puszczały mi już nerwy. - Ale jesteś pewien, że dałbyś radę żyć bez niej u swego boku? - Jeśli to zagwarantuje jej życie i szczęście…          Uśmiechnęła się paskudnie. Wręcz słyszałem jak pękają jej wargi. - W takim razie przysięgnij, że zrobisz, co ci każę. - Wolałbym najpierw wiedzieć, co to będzie. - Więc jeśli nie zabije jej twój strach, zrobi to twoja duma? – zaśmiała się. - Dobrze, obiecuję. - Przysięgasz? - Przysięgam. - Na księżyc na niebie? - Na księżyc na niebie. - Na słońce, co dało życie? - Na słońce, co dało życie. - Na Twierdzę i Zamek? - Na Twierdzę i Zamek. - Na życie i…? - Tak, do jasnej cholery! Na życie i śmierć, na wodę w strumieniach, na krew w żyłach i własne imię!!! Przysięgam na wszystko!!! – wrzasnąłem, a echo poniosło mój głos w nicość.        ...

Dwie Dusze #85

Obraz
"ŁATWIEJSZE WYJŚCIE" - Nie rozumiem, o czym mówisz. - Fortisie, bo zacznę cię uważać za głupca. - Uważaj mnie za kogo chcesz. Może nim jestem, zasługuję na to miano. Wziąłem ją do lasu i pozwoliłem się zgubić. Ale jednego jestem pewien – znasz sposób by ją uratować. - Skąd takie wnioski? - Sama to przed chwilą powiedziałaś.          Zastanawiała się, co odpowiedzieć. - Andreo, jeśli jesteś w stanie jej pomóc… zrobię wszystko… - Skąd znasz moje imię…? – wyszeptała. Zdawała się być mniejsza. Zaczynałem wygrywać tę walkę. - Nie udawaj głupiej, przecież ty taka nie jesteś, Andreo.

Dwie Dusze #84

Obraz
"BOISZ SIĘ" Wszystko się kiedyś kończy. Słońce zachodzi co wieczór, ustępując miejsca księżycowi. Jednak kiedyś i tak zgaśnie, a wraz z nim nadzieja, a z nadzieją życie. Ptaki wyruszają jesienią do cieplejszych miejsc. Jest to długa podróż, dla niektórych ostatnia. Ludzie, zwierzęta, rośliny – wszystko się rodzi i umiera. Od dziecka słyszałem, że jestem stworzony z gwiezdnego pyłu, tak jak inni w Podpagórku. Powstałem z gwiazd i gdy przyjdzie czas, wrócę do nich. Będę świecił na niebie z wszystkimi, którzy już zostali pogrzebani. Ich wiedza to światło, które pokazuje żyjącym, dokąd iść. Kiedy spada gwiazda, wszyscy wiedzą, że ktoś wraca do nas, tylko pod inną postacią. Czy już nadeszła pora? Moja pora? Dołączę do nich?          Poczułem dobrze znany mi zapach, ale jakby… bardziej kwiatowy i gorzki. Potem coś powiedziała. Otworzyłem oczy.          Leżałem we mgle. Tej samej czarnej mgle. Otaczała mn...

Dwie Dusze #83

Obraz
Poprzednia część 'PRZECIEŻ...' Wszystko przysłoniła czarna mgła.          W sercu odczuwałem wyjątkowe ciepło. Takie, jakiego jeszcze nigdy nie czułem.          Podszedłem do kolejnych obrazów. Żaden mnie szczególnie nie zaciekawił. Przedstawiały bardzo podobne sceny. Tu Hana odrabia lekcje, tu je obiad, a tam dalej ogląda telewizję. Uśmiechnąłem się. Na jednym z obrazów były drzwi pokoju Hany. Coś mi mówiło, że to ważne dla mnie wspomnienie. Pchnąłem namalowane drzwi i przeszedłem nimi do dobrze znanego mi pomieszczenia. Meble pozostały te same, ich układ też. Jedynie ktoś zdarł tapetę i pomalował ściany na niebiesko. Na półce znalazły się tomy o większej grubości.          Najbardziej zmieniła się właścicielka tego przybytku. Na moje oko miała już jedenaście lat. We włosy, które spięła w koński ogon, powplatała koraliki i kolorowe sznurki. Właśnie wes...

Dwie Dusze #81

Obraz
"GALERIA WSPOMNIEŃ" źródło pary Obudziłem się w bardzo dziwnym miejscu. Było tu ciemno, otaczała mnie czarna mgła. Ograniczała mi widoczność i otulała moje stopy. Nie było podłogi. To miejsce wydawało się być takie obce, ale zarazem trochę znajome. Zacząłem się przechadzać.         Na początku myślałem, że chodzę w kółko, wszędzie było tak samo. Jednak w końcu trafiłem na coś innego. Z mroku wyłoniły się srebrne ramy z obrazami różnej wielkości. Każdy wisiał na innej wysokości i przedstawiał inną, ruchomą scenę. Szedłem tą dziwną galerią, oglądając je. Wszystkie przedstawiały Hanę. Najpierw jako małą dziewczynkę, potem nastolatkę. Te z okresu jej wczesnego dzieciństwa były wyblakłe lub rozmazane. Jeden wzbudził we mnie wielką ciekawość. Dotknąłem czarnego płótna.         Znalazłem się w jakimś pokoju. Pachniało tu alkoholem. Niewielkie pudełko z szybką śnieżyło. Mała dziewczynka siedziała na kanapie okry...

Dwie Dusze #82

Obraz
"ODLEGŁA KRAINA" źródło pary Wszystko zawirowało, a ja znalazłem się w dziwnej galerii. Podszedłem do jedynej złotej ramy. Była wielka. Zamknąłem oczy, a gdy je otworzyłem, stałem na placu zabaw. Wyglądał bardzo podobnie do naszych, podpagórkowych placów. Jednak ten był z metalu, pomalowany czerwonym i żółtym lakierem i jakby… większy. Niewiele dzieci się tu bawiło.         Od razu w oczy rzuciła mi się Hana. Miała może 3 lata. Wchodziła po ostrożnie na zjeżdżalnię. Robiła to bardzo powoli, myśląc nad każdym kolejnym krokiem. Zupełnie inaczej niż starsza Hana. Asekurował ją jej tata. Usiadła na szczycie zabawki i czekała, aż tata znajdzie się u jej dołu. Wówczas ześlizgnęła się. Mężczyzna złapał ją i podniósł tak, by mogła udawać samolot. Latała po całym placu.         Nagle tata się zatrzymał i popatrzył w niebo. Na jego okularach pojawiła się kropla wiosennego deszczu. - Panie pilocie, z powodu ...

Dwie Dusze #80

Obraz
"KOLOROWE PIÓRA" Czekałem już kilka dobrych chwil. Krzak, za którym się schowałem przysłaniał mi większość pola widzenia. Nogi już mi drętwiały od klęczenia. Przy każdym szeleście ściskałem dzidę w ręku jeszcze mocniej. Wstążka przytrzymująca kamień na jej końcu, powiewała na wietrze. Nie mogłem wrócić z pustymi rękami. Hana na mnie liczyła. Musiała jeść, prawda?         Nagle zauważyłem ruch. Coś koło mnie przebiegło. Z całych sił cisnąłem bronią. Grot wśliznął się w ciało wychudzonego bażanta. Dookoła niego śnieg zabarwił się na czerwono. Szkliste oczy jakby zmatowiały, a pióra straciły blask. Nie lubiłem zabijać. W Lesie jednak panowało prawo dżungli. A jak wiemy, prawo się przestrzega.         Sprawdziłem czy ptak na pewno już umarł. Dla pewności jeszcze raz go dźgnąłem. Teraz już nie miałem wątpliwości. Chwyciłem go za nogi i ruszyłem w stronę obozu. Polowanie mogłem uznać za udane. Mieliśmy jedzenie na...

Dwie Dusze #79

Obraz
"PROSZĘ, NIE CZEKAJ" Kolejny raz rozgrzebałem butem śnieg. Wreszcie! Tak, znalazłem! Schyliłem się po krzewinkę z malutkimi, białymi kwiatkami. Intensywnie pachniała miętą i czymś słodkim, a zarazem gorzkim. Znałem ten zapach doskonale z czasów nauki. To już ósmy, ogołocony przeze mnie zakamarek. Minęły dwa dni, odkąd znaleźliśmy Twierdzę. Chwyciłem roślinę i pociągnąłem z całych sił. Po dłuższej chwili miałem w rękach długi korzeń krepory. Schowałem go do kieszeni. Odwróciłem się i wziąłem głęboki oddech. Robiło się już zimno, musiałem wracać do Hany.         Obszedłem najbliższe dwa drzewa i znalazłem się tuż za nią. Coś nuciła pod nosem. Zrozumiałem tylko słowo „lof”. Mówiła, że to znaczy „miłość” lub „kochać”. Siedziała oparta o pień w dokładnie tej samej pozycji, w której ją zostawiłem. Przed nią płonęło ognisko. Jak dobrze, że miała w swoim plecaku zapałki. - Jak się czujesz? – spytałem, siadając przed nią. - Bywało gorzej. – Lekko si...

Dwie Dusze #78

Obraz
"NAJWIĘKSZY PRZECIWNIK - RZEŹNIK" Po chwili ręce Tisa posadziły mnie przy drzewie. Przytulił mnie, a ja jak małe dziecko ryczałam z bólu fizycznego i psychicznego. - Ćśśś – powtarzał cały czas. Nie pocieszał mnie, a ja mu nie przerywałam.         Gdy się lekko uspokoiłam, co zajęło trochę czasu, spojrzał na mnie i wyraz jego twarzy zmienił się diametralnie. Przerażenie mieszało się z szokiem. Dotknął zimnymi palcami mojego czoła, co spowodowało paraliżujące ukłucie. Na opuszkach palców miał krew. Moją krew. Bez słowa zaczął rozgarniać śnieg laską. Zaraz natrafił na… grzyba. Ślicznego grzybka z wygiętą nóżką, turkusowym, szpiczastym kapeluszem w żółte kropki, który wieńczyła cieniusieńka igiełka. Wyglądał jak żywcem wzięty z kreskówki lecz takiej bardzo mrocznej, gdyż czerwona maź oblepiała jego górę. - Proszę, powiedz, że to nie twoja krew – wyszeptał. - Przewróciłam się… tak wyszło…         Tis ukrył ...

Dwie Dusze #77

Obraz
"TAK BLISKO, A DALEKO" Przede mną wznosiła się wielka, drewniana budowla, przypominająca zlepek różnych budynków z różnych okresów. Tu i tam piętrzyły się okna, każde na innej wysokości i innym kształcie. Spadziste dachy nachodziły na siebie. Naliczyłam z dwanaście kominów, sterczących ku niebu. Tylko z jednego leciał dym. Kilkanaście domków przypominało zarazem dwór z horrorów jak i dość przytulną mieszaninę zlepioną klejem. Panował chaos, ale też jakby porządek. Na pierwszym piętrze w sali z ogromnymi oknami kilkunastu chłopców synchronicznie wymachiwało kijami pod czujnym okiem instruktora.         Wszystko otaczała zieleń. Idealnie równe, powykręcane, żwirowe alejki prowadziły do mniejszych obiektów i czegoś w rodzaju boisk. Na jednym z nich dwie dziewczyny i trzech chłopców grało w piłkę. Dalej kolejne dwie osoby przepychały się w błocie, a tłumek wokół kibicował. Byłam pewna, że trafiłam do Twierdzy. Utwierdził mnie w tym wysportowany c...