Posty

Wyświetlam posty z etykietą Opowiadania i sceny bez ładu i składu

Wszystkich Świętych

Obraz
Zdjątko z instagrama Post udostępniony przez Aleksandra E. Głuch (@diamentowa_roza) Lis 3, 2019 o 1:14 PST Przyszedł listopad, ciągnąc za sobą chmurzasty koc i zasłaniając słońce. Jego promienie raz za razem tną niebo i moje oczy na drobne plasterki. Zasłaniam okna dzienno-nocnymi żaluzjami, by dokonywały mordu na fragmentach materiałów i siatki. Ale żaluzje trwają niewzruszone, tylko poszarzały od jesiennej chandry, która ogarnęła pokój. Powinnam je wyprać, ale nie stać mnie na ani jedną kroplę wody. Moje oczy są jak Ocean Saharyjski – nieobecne. Odbije się w nich rudość prawie nagich drzew i brzuchów obłoków, gdy zmęczona gwiazda je upiecze. Pieczeń pachnąca zgnilizną i wilgocią, drapiąca w gardle drobinkami drewna w powietrzu i szczypiąca w policzki pierwszymi krokami zimy.             Zmarznięte słońce okryło się szalem cumulusów i odsłoniło bezwstydne gwiazdy, puszczające do mnie ocz...

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #80

Obraz
' WIADOMOŚĆ OD NIEBOSZCZYKA' Był listopadowy poranek, pierwszy tak zimny w tym roku. O siódmej rano trawę pokrywał biały nalot – szron, pierwszy wysłannik nadchodzącej zimy. Drugim były ciemne kłęby, wylatujące z kominów domów, a potem opadające na ulice. Składające się na nie małe drobinki kłuły w płucach, jakby nagle wyjmowały malutkie mieczyki i cięły wszystko, co znalazły na swej drodze. Torowali drogę nadchodzącemu władcy – rakowi. Koledzy małych szermierzy spowijali małe miasteczko szarą mgłą, zasłaniającą wieczorem gwiazdy. Ludzie woleli palić byle czym i chować się w swoim brudzie przed światłem. A potem chować siebie nawzajem. Ale tym razem już na tyle głęboko, by nigdy już nie musieli obserwować ruchu słońca po nieboskłonie. Zieleń już dawno gdzieś się wyniosła, a chwilę przed nią ptaki. Nawet one nie chciały męczyć się z wyludnionymi, śmierdzącymi ulicami, czekającymi na łaskawość pierwszego śniegu.          Gęstą ciszę za...

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #79

Obraz
'KIM?' Tak ciężko jest wstać z łóżka, Gdy otworzenie oczu Jest równoznaczne ze zgodą. Godzisz się na światło, Wpadające przez okna. Jakby nie mogło rozjaśnić ci w głowie, Żebyś mógł w końcu im odpowiedzieć. Kładziesz stopy na podłodze, Wciąż nie będąc w stanie sprostać oczekiwaniom. Swoim i innych. Bierzesz głęboki wdech, By wykrzyczeć im prosto w twarz. Że nie wiesz; że to cię przerasta. Wiesz, że robią to z dobroci serca. Dlatego odbierają ci godziny snu I wyrywają ci twoimi rękami włosy z głowy. A może sam sprawiasz, że nie Możesz patrzeć na siebie w lustrze bez wyrzutów? W końcu sam jesteś sobie winien. To ty nie wiesz. Wypuszczasz powietrze, by mieć pewność,  Że przynajmniej pamiętasz, jak się oddycha. Może po prostu się do tego nie nadajesz? Do relacji z ludźmi. Do liczenia. Do mówienia. Do chodzenia. Do życia. Wracasz pod kołdrę i próbujesz z powrotem Zasnąć. Może gdy się obudzisz, w końcu będziesz znać odpowiedź. Kim chcesz b...

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #78

Obraz
"PO RAZ KOLEJNY" Ciemność otuliła ją jak ramiona ukochanego. Dusiła ją. Gorąc w piersiach nie pozwalał zaczerpnąć powietrza. Kołdra wydawała się być ciężka jak koc z ołowiu. Zapadała się w poduszce, tonęła w niej. Myśli zalewały jej głowę. Tama pękła. W ustach czuła metaliczne smak. Oczami wyobraźni widziała, jak krew wypływa z zagryzionego policzka i oblewa jej zęby. Ten smak był jedynym, jaki ostatnio czuła. Wszystko smakowało niczym. Krew smakowała bólem. Łzy przecinały jej policzki jak metaliczne ostrza. Zimne. Przyjemne. Znane. Lewy nadgarstek wydawał się być jakby nagi. Wołał o coś. Czegoś mu brakowało i się tego domagał. Ale ona musiała być silna. Nie sięgnie po żyletkę. Nie przegra po raz kolejny. Nie zacznie się ciąć po raz kolejny. Nie, nie pozwoli sobie na to. Pod jej skórą chodziły robaczki, krzyczące "Przetnij mnie, a zniknę!". Wszystko zaczynało boleć. Jakby była pokryta siniakami i puchła. Wszystko drętwiało. Nie mogła się ruszyć. Słyszała tylko...

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #77

Obraz
"ONE MORE LIGHT" Zgasło kolejne światło, przepaliła się żarówka. Co z tego? Ulice i tak oświetlają latarnie, a reflektory samochodów przecinają ciemność jak srebrne miecze płaszcz z czarnego aksamitu. Z okien sączy się żółtawy blask. Wciąż jest jasno. Nikogo nie obchodzi to, że gdzieś zapadła ciemność. Ale, gdy wszystko ogarnie mrok, (on) wyciągnie świecę. Będzie ona obchodzić wszystkich. Nikt nie lubi, gdy jest ciemno. Więc (on) powinien ją zgasić lub oddać, podzielić się. Bo każdy powinien mieć światło, widzieć wszystko w kolorach. (on) Odda ją, ale zgaszoną. Bo wie, że wystarczy wyjść spod drzew, by zobaczyć jak jasno świecą gwiazdy. ----------------------------------------------------- Wiem, że dziś krótko, ale zdecydowałam, że to "opowiadanie" zasługuje na oddzielny post. Napisałam je 6 dni po śmierci Chestera Benningtona, wokalisty Linkin Park (teraz widać, ile postów mam na zapas) ku jego pamięci. Jest dla mnie bardzo ważne. Żałuję, że aż do 20 lipc...

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #76

Obraz
"TA PODRÓŻ" Uwaga! Opowiadanie zawiera treści nieodpowiednie dla dzieci! Wiał kolorowy wiatr. Mienił się milionem barw. Pachniał każdą z nich z osobna. Jak najsłodsze kwiaty i wiosenny deszcz. Jak pochmurne niebo tuż przed ulewą. Jak świeże mleko. Jak wolność. Muskał skórę niczym jedwab. Rozwiewał włosy, układając je w fantazyjne kształty; plątając w węzły mocniejsze niż nie jeden sakrament. Zielona trawa pod ich stopami była najmiększym dywanem, jaki kiedykolwiek upleciono. Pojedyncze źdźbła łaskotały ich bose pięty. Nad ich głowami roztaczał się nieprzenikniony błękit, bez żadnej skazy. Prawie tak piękny jak jego oczy, to w nich naprawdę otwierał się świat. Płynęła po spokojnym morzu w jego tęczówkach. On siedział obok w tej samej łodzi. Nie wiedzieli dokąd płyną, ale to coś ich przyciągało do siebie w niezrozumiały sposób, pociągało jak nic innego. Położył rękę na jej lędźwiach i przesuwał coraz wyżej, aż dotarł do szyi. Jego dotyk palił. Każdy palec zostawiał dług...

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #75

Obraz
"BÓG" - Dlaczego nie wierzysz w Boga? - spytał ksiądz. Przebywali w tym dusznym pokoju zaledwie kilka minut, a ona już miała dość. Siedzieli na dwóch twardych krzesłach naprzeciw siebie. Jego twarz wzbudzała wrażenie, że można mu powiedzieć wszystko, zaufać. W końcu był przedstawicielem Boga na ziemi. Z jego ust miało spływać dobro. - Dlaczego? - powtórzył łagodnie. Nie odpowiedziała. Dla niej to było oczywiste, ale zarazem bardzo prywatne. Nie pomagała świadomość tego, dlaczego tu jest. Przez mamę. Ta kobieta wraz z resztą rodziny modliła się o nią co wieczór. O to, by uciekł z niej diabeł, który ponoć ją opętał. - Powiedz mi, dlaczego uważasz, że Boga nie ma? - A dlaczego pan uważa, że jest? - odparła, pierwszy raz patrząc mu w oczy. Nie spodziewał się, że się odezwie, a tym bardziej, że będzie tak bezczelna. - Bo wierzę w Niego. - A na jakiej podstawie? - Chociażby Biblii. - To książka. W dużej mierze inspirowana tym, co już było w islamie przed nas...

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #74

Obraz
"WYBACZ, ALE NIE BĘDĘ TWOIM BOHATEREM" - Boli? - spytał tylko, aby przerwać milczenie. Przecież widział grymas na jej twarzy. - Tylko troszkę - skłamała, ocierając łzę z policzka. Znów zapadła cisza. Pochylił się i oparł łokcie na kolanach. Spojrzał na jej buty. Nie sięgała nimi do podłogi. Dyndała nogami, podczas gdy on mógł zaprzeć się piętami. Przypominała dziecko; małe bezbronne dziecko, siedzące w poczekalni u dentysty. A on jak ojciec. A ojciec powinien bronić swojego dziecka, powiedzieć, że wizyta może się okazać nieprzyjemna, ale w perspektywie czasu borowanie teraz jest lepszym wyjściem. Ojciec chwyciłby ją za rękę i kupił nagrodę za ból. Ale on nie był jej ojcem. Miała swojego, który nie traktował jej jak małej córeczki. Skazywał ją na życie w bólu, nawet go dokładał, zamykał na niego oczy. A ona się nim dławiła, gdy spływał pod postacią łez; dusiła się, kiedy jak lasso zaciskał się na jej żebrach; kuliła się, gdy dźgał ją w boki. Dźgały ją swoimi widłami dw...

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #73

Obraz
"ZA PIĘĆ DWUNASTA" To już prawie rok. Niecałe dwanaście miesięcy. Jednak dla mnie czas płynął inaczej. Od Twojego uśmiechu do uśmiechu. Od spojrzenia do spojrzenia. Od przerwy do przerwy. Od odjazdu autobusu do odjazdu. Od piątku do piątku. Od początku do końca. Skończyły się moje minuty, Zabrano mi wszystkie. Tik-tak, tik-tak, tik-tak... Tyka zegar z wolna... Oddycham naszymi wspomnieniami, Spijam słowa z Twoich ust, Mój gorzki nektar, Ostrą ambrozję, palącą w gardle. Krzyżyk przy krzyżyku... Kolejna kartka z kalendarza. Serce wciąż bije walcem W rytm Twoich kroków. Wśród krzyków moich myśli Poznaję tylko Twoje imię. Tik-tak, cyk-cyk, tik-tak... Coraz szybciej, za pięć dwunasta. Chciałabym, by Twe ramiona Przysłoniły mi ten ponury świat. Bądź mym parasolem, Deszcz ciąży mi pod powiekami. Uspokój moją wewnętrzną burzę. TYK-TYK, TYK-TYK Zatrzymaj bombę, nim minie czas. Słowo-klucz już powiedziałeś. Ja już nie...

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #72

Obraz
"WITAJ... ŻEGNAJ..." W końcu nadszedł dla mnie dzień, Jasno, ciepło, przyjemnie. Ale zjawiłeś się Ty: Mój anioł stróż z rogami. Wziąłeś łuk od Amora I zestrzeliłeś słońce. Zostawiłeś mnie w ciemności, Mokro, zimno, najczerniej. Nie dałeś nawet świecy, Taki płomyk nadziei, Znicz na mym własnym grobie. Chodzę w te w wewte, Nie mając wcale celu. Mam dość, siadam w kałuży Niewypowiedzianych słów. Daj wylać ostatnie łzy, Póki w mych żyłach płynie Życiodajny, szary deszcz. Pozwól umrzeć w Twych ramionach, Bym pamiętała Tylko Twoje słoneczne włosy, TYLKO Twoje bezchmurne oczy, TYLKO ...do lotu Twe ramiona, TYLKO Niosący do chmur uśmiech, TYLKO Twoje anielskie usta. To właśnie z nich usłyszę Wyrok swojej śmierci...? Witaj... żegnaj... Diamentowa Róża [prawa autorskie zastrzeżone] 

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #71 - Drabble III

Obraz
"JA" źródło - internet Lordoza. Kifoza. Skolioza. Świadomość interpersonalna. Elastopatia. Homo sapiens sapiens. Zaburzenia nastroju. Melancholik. To zbiór trudnych słów, które mnie opisują, a mówią o mnie tak niewiele. Na podstawie tych informacji nie poznałbyś mnie na ulicy, nawet gdybym stała tuż obok Ciebie. A są tak ważne, tak bardzo się z nimi utożsamiam. Niektóre mogą się zmienić wraz z biegiem lat, inne pozostaną niezmienne, niewzruszone. Żadna z tych cech nie jest ode mnie zależna, a muszę z nią żyć. Większość ukrywać. Trwam z nimi każdego dnia. A i tak nie umiem sama siebie pod nimi rozpoznać. "BYĆ CZŁOWIEKIEM" Czy wiesz, co sprawia, że możesz nazywać siebie człowiekiem? Tak chełpisz się tym mianem, jesteś z niego dumny, czujesz się mądrzejszy i ważniejszy od świata od razu, z góry, z założenia, tylko dlatego, że się urodziłeś. A tak naprawdę nie ma powodu do dumy. Jesteś człowiekiem, ponieważ potrafisz być złośliwy, truć samego siebie...

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #70

Obraz
"JA, TWÓJ WĘGIELEK" Znalazłeś mnie w skarpecie, Taki prezent od losu: Niepozorny węgielek. Pewnie Cię pobrudziłam, Skoro mnie nie lubiłeś. A ja? Ja Cię kochałam. Przy Tobie się żarzyłam. Nie taki miał być prezent, Chciałeś nową zabawkę. Więc wciąż mnie przyciskałeś, Dokładałeś smutków, trosk. Nie wiem, chciałeś diament? Ale nie udało się, Wrzuciłeś mnie do wody, By popatrzeć jak tonę. Zapomniałeś, że w środku, Tam ciągle płonę. Zamieniłam się w popiół: Tylko tyle zostało Po węgielku, który mógł ogrzewać Cię w zimne dni, rozjaśnić bezsenną noc. Teraz Ci się nie przydam, Nie wiem, co zrobiłam źle. Tylko o to Cię proszę: Zachowaj mnie w pamięci. Na zawsze Twój Węgielek Diamentowa Róża [prawa autorskie zastrzeżone]

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #69

Obraz
"XXI WIEK" Deszcz płacze za oknami, a z nim płacze bury świat. Miasta topią się łzami, W pustych sercach świszczy wiatr. Szara masa pustych głów jak gąbka wsiąka brudy. Morze lodowatych słów, Dusze pełne obłudy, Kłamstwa zwane prawdami, Złoto-zielona miłość, Żyć zgodnie z zasadami, Dającymi bezsilność, Godziny motywacji, Wieczny stukot obcasów, Domy pełne frustracji: To opis naszych czasów. Diamentowa Róża [prawa autorskie zastrzeżone]

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #68

Obraz
"PROBLEM" Umówili się, że po wigiliach klasowych spotkają się. Mieli razem iść na ostatnie przedświąteczne zakupy. Jej serce biło z ekscytacji. Czuła się, jakby zaraz miała gdzieś odlecieć. Endorfiny unosiły ją ku niebu. Usiadła na ławce przed szkołą i wyciągnęła telefon. Powoli odpuszczały wyrzuty sumienia. Przed chwilą uśmierciła swojego wujka, by mieć wymówkę i nie iść na próbę. Pogrzeb tuż przed Bożym Narodzeniem zawsze jest dobrą wymówką. - Gdzie jesteś? - zapytała do słuchawki. - W galerii. - To ja już idę. - Mhm... Rozłączył się. Dlaczego nie mógł na nią poczekać? Aż tak ciężko było? Za dużo wymagała. To i tak świąteczny cud, że mieli się widzieć. Ruszyła szybkim krokiem w stronę mini galerii handlowej. Miała do niej dwie, może trzy minuty drogi. Czuła już motyle w brzuchu i ten charakterystyczny stresik. Zobaczyła go. Szedł przez targ w stronę przystanku. Okłamał ją. Chciał jej uniknąć. Ale ona znała drogę na skróty. Nie musiała biec. Cały czas go wid...

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #67

Obraz
"CIEŃ NA DOLNEJ POWIECE" Siedzieli na szkolnej ławce. Korytarz był idealnie pusty. Trwała lekcja, a oni musieli czekać godzinę, by napisać sprawdzian z biologii. Panowała idealna cisza. Każde milczało, nie śmieli użyć strun głosowych. Wiedzieli jak wprawić je w drgania, ale teraz wydawało się to być wyjątkowo trudne, wręcz niewykonalne. Niewygodnie było ciągle gapić się w sufit, uciekać spojrzeniem. Nie powtarzali materiału, oboje przyszli tu dla czystej formalności. Ale równie niewygodnie było zaczynać rozmowę. Ubierali się podobnie - na czarno. Bluzy z kapturem i T-shirty z napisami. Dżinsy, w jej przypadku z dziurami i łańcuchem. Jednak wyglądali zupełnie inaczej. On ubierał się normalnie, po prostu wygodnie. Ona wydawała się zamknięta w sobie. Niektórzy powiedzieliby o niej "goth", inni "emo", a jeszcze inni nadali by jej miano rockmanki. On był sporo wyższy, blondyn o nieogarniętej czuprynie falowanych kosmyków i niebieskich oczach. Ona nizi...

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #66

Obraz
"SAMOTNE NOCE" Szli wzdłuż brzegu bardzo szerokiej i głębokiej rzeki. Nie widać było drugiego brzegu. Woda miała odcień, jakiego nigdy wcześniej nie widział. Niby niebieski, ale jakby czystszy, bardziej przejrzysty i... zimniejszy. Mógłby się założyć, że w normalnych warunkach zamieniłaby się w lód. Ale tu nic nie było takie, jakie jest w normalności. - Nie patrz na nią zbyt długo - powiedziała beznamiętnie. - Kolejna zaczarowana rzecz? - zdziwił się. - A żebyś wiedział. Powinieneś się już przyzwyczaić. Jesteś tu prawie miesiąc. - Co jest z nią? - Powstała z ludzkich łez, wylanych nocą w samotności. Przybiera na zimę i jesień. Jeśli będziesz długo w nią patrzyć, zaczniesz być smutny, poczujesz wyrzuty sumienia i niemoc, wszystko stanie się szare i nudne. Im dłużej będziesz się na nią gapić, tym będzie gorzej. Zechcesz się w niej zanurzyć, a wtedy ja cię już nie uratuję. Utopisz się w niej i już nigdy się nie spotkamy. Bo już nigdy nie będziesz taki sam. Diam...

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #65

Obraz
"CUKROWY ANIOŁEK" Nim na prawdę odejdę, daj mi posmakować szczęścia. Spraw, bym znów czuła to wyjątkowe ciepło, płynące z pojedynczych spojrzeń. Spraw, by łzy w moich oczach przestały krzepnąć i w końcu odpłynęły. Spraw, że znów poczuję bicie serca pod palcami. Bo moje już zamarło.

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #64

Obraz
"PRZYJACIELE" Siedzieli, oglądając jakiś serial, polecony im przez nauczycielkę polskiego. Nawet nie próbowali skupić się na fabule. Każde z nich było pogrążone w swoich myślach. Obojga dotyczyły tego samego, a w tak różny sposób.

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #63

Obraz
"PRZEGRANI ZWYCIĘZCY" "Bycie drugim, to znaczy być pierwszym, który przegrał." Te słowa krążą po mojej głowie od dziecka, Choć wypowiedział je człowiek, którego nie miałam okazji poznać. Są mi wpajane jak przestroga. Przecież już się spełniają. Każdy z nas rodzi się wygrywającym przegranym. Każdy z nas będzie w czymś pierwszym i drugim. Wyścig, jakim jest życie biegnie do przodu, zostawiając nas w tyle. Życie gna, pruje do przodu. To my wypadamy na pierwszym zakręcie, Jednocześnie wyprzedzając pozostałych i Będąc wyprzedzanym. Dążymy ślepo do mety. I dlatego umieramy jako przegrani zwycięzcy. To od nas zależy jak bardzo przegramy nasze istnienie. ------------------------------------------------------------ Cytat - Ayrton Senna Diamentowa Róża [prawa autorskie zastrzeżone]

Opowiadania i sceny bez ładu i składu #62

Obraz
"PIĘKNY BÓL" Jesteś moim pięknym bólem, Chwilową agonią, Która wydaje się trwać od zbyt dawna. To Ty zdecydujesz: Uratujesz mnie lub każesz odejść. Gdy patrzę w Twoje oczy, widzę tętniące w nich życie, Przez tę sekundę w Twoich ramionach odzyskuję siły. Gdy mnie ranisz, patrzę w puste oczodoły, W same ślepia śmierci. Dostrzegam światełko w tunelu, Będąc w samotności, zaledwie krok od Ciebie. Jestem Twoją marionetką, Zawieszoną na linkach w Twoim teatrzyku. Możesz przeciąć linki i skazać na bezużyteczność. Umrę na Twoich oczach, roniąc ostatnie łzy. Gdzieś w odmętach Twojego serca zniknie mój krzyk. Krzyk pięknego bólu i końca... Diamentowa Róża [prawa autorskie zastrzeżone]